Przez całe dorosłe życie nie należałem do smakoszy żółtego sera. Wędlinki, mięso, ryby... owszem tak, ale sery? Kiedy w końcowym okresie PRL-u wszystkiego w sklepach brakowało, to jak powszechnie wiadomo kupić można było poza olejem jedynie ser. Krążył taki dowcip, że na pytanie klienta, czy jest szyneczka, sprzedawczyni odpowiadała „tak proszę pana”, wymawiając to zdanie po angielsku, czyli „jes(t) ser”.

Dodaj komentarz

Co robią architekci to na ogół powszechnie wiadomo. Po prostu projektują. Na ogół obiekty budowlane. Ale nie tylko. Znam wielu kolegów o takim samym jak ja wykształceniu, którzy w życiu zawodowym zajęli się zupełnie czym innym.

Dodaj komentarz

Tak się jakoś ostatnio porobiło, że coraz częściej moi czytelnicy telefonują do mnie bezpośrednio (zawsze znajdą jakiegoś wspólnego znajomego, który poda im mój telefon), albo też przesyłają maila do redakcji. Co ciekawe wcale nie po to, żeby mi nasobaczyć i dać odpór, ale żeby podziękować za jakiś kolejny temat, a także podzielić się własnymi spostrzeżeniami.

Dodaj komentarz

Kilka dni temu przeczytałem, że ukazała się wspomnieniowa książka Jacka Cygana. Książki jeszcze nie widziałem, ale mogłem zapoznać się z jej fragmentami dotyczącymi współpracy Jacka Cygana z Ryszardem Rynkowskim.

Dodaj komentarz

Stosunkowo często możemy oglądać w telewizji rozrywkowe programy nazywane kabaretowymi. Co do owego nazewnictwa, to uważam je za nadużycie. Nie każda sceniczna, czy telewizyjna rozrywka jest kabaretem.

Dodaj komentarz

Przed tygodniem pisałem o śpiewanych przebojach lat minionych. Temat rzeka. Na solidną, grubą książkę. Dzisiaj dorzucę jeszcze kilka muzycznych wspomnień, aby jakoś ów skrót historyczno - estradowy zamknąć, a potem przejdę do naszych miejscowych hitów aktualnych, aczkolwiek już nie z dziedziny piosenkarskiej.

Dodaj komentarz

Dzisiejszy felieton to trzysta trzydziesty pierwszy tekst jaki napisałem do „Kurka Mazurskiego”. Moja inauguracyjna publikacja ukazała się 6 lutego 2008 roku. Niedługo będzie to oznaczało siedem lat kontaktu z czytelnikami.

Dodaj komentarz

Zatytuowałem dzisiejszy felieton w taki bezpośredni i osobisty sposób, ponieważ otrzymałem list od Pana Włodzimierza Jaworowskiego, którego osobiście nie znam, a który przedstawił się jako mój stały czytelnik. A także jako były warszawiak oraz mniej więcej mój rówieśnik.

Dodaj komentarz

Koniec wakacji to początek końca turystycznego sezonu. W takiej mazurskiej miejscowości jak Szczytno, to jakby zapadnięcie w zimowy sen. Do wiosny. A ileż to działo się latem! Spróbujmy podsumować.

Dodaj komentarz

Nie należę do bazarowych maniaków, to jest osób, które uważają, że najlepsze zakupy robi się na wszelkiego rodzaju targach pod gołym niebem i są gotowe wstawać o bladym świcie tylko po to, aby mieć dostęp do towaru najświeższego i jeszcze nie przebranego.

Dodaj komentarz

Kilka dni temu nastąpiła totalna awaria telefonicznej sieci Plusa. Północno-wschodnia część Polski okazała się być poza zasięgiem. I tak było dwukrotnie. Razem około doby, a może trochę więcej.

Dodaj komentarz

Przed tygodniem pozwoliłem sobie przytoczyć kilka przykładów urzędniczej paranoi, czyli opisałem przypadki bezsensownego i nikomu niepotrzebnego działania wszelkiego rodzaju biuralistów. W skali ogólnopolskiej.

Dodaj komentarz

Coraz większe zdumienie ogarnia mnie, kiedy znienacka stykam się z kolejnymi zarządzeniami, których zadaniem jest regulacja czynności urzędowych na styku urzędu z petentem oraz usprawnienie systemu kontroli nad wydatkami z kasy państwowej, czy samorządowej.

Dodaj komentarz

Mamy za sobą dwie duże miejskie imprezy to jest „Dni i Noce Szczytna” oraz „Święto Kartoflaka”. Jeśli nawet ktoś tego nie widział, to mógł poczytać w miejscowych tygodnikach - wszystkich trzech - sporo na temat owych wydarzeń.

Dodaj komentarz

Moi koledzy z „Kurka” jakby nigdy nic wydają numer za numerem regularnie co tydzień. Upał jak jasna …, we łbie gotuje się, a oni wciąż nie tylko wiedzą o czym napisać, ale jeszcze potrafią to zrobić.

Dodaj komentarz

Polska mapa teatralna jest dzisiaj zupełnie inna niż ta, jaką zapamiętałem sprzed ponad dwudziestu lat. Mam tu na myśli dość dobrze mi znane teatry Gdańska, czy Katowic, z którymi w pewnych okresach mojego życia zdarzało mi się współpracować.

Dodaj komentarz

W osiemnastym wieku Jędrzej Kitowicz w swoim dziele „OPIS OBYCZAJÓW” charakteryzował sposób bycia Polaków, poddanych Augusta Trzeciego. Także podczas biesiadowania, w rozdziale o zachowaniu przy stole.

Dodaj komentarz

Drugiego lipca zmarł Janusz Kondratowicz. Przez wiele lat widywaliśmy go w naszym mieście co roku. Z okazji Dni i Nocy Szczytna. Wspomnijmy zatem kim był pan Janusz i co łączyło go ze Szczytnem.

Dodaj komentarz

Niejednokrotnie opisywałem ludzi znanych i popularnych, z którymi los mnie zetknął. Wychodziłem z założenia, że wspominki i ploteczki dotyczące osób rozpoznawalnych są bardziej interesujące dla czytelnika niż opowieści o jakichś tam nieznanych ogólnie personach. Dziś jednak odstąpię od dotychczasowej zasady, ponieważ chcę napisać słów kilka o zupełnie nieprawdopodobnej postaci.

Dodaj komentarz

W poprzednich dwóch felietonach wychwalałem co niemiara różnorakie przejawy szczycieńskich inicjatyw. No i wystarczy. Dzisiaj będzie odwrotnie. A to dlatego, że zapoznałem się z kolorową ulotką reklamującą „Mazurski Kartoflak”.

Dodaj komentarz